Atraktzia – opuszczony park wodny nad Morzem Martwym

Dla wielu turystów kąpiel w słonych wodach Morza Martwego jest obowiązkowym punktem wycieczki do Izraela. Mało kto wie, że w związku z obniżającym się poziomem wody, niektóre kurorty musiały zostać zamknięte. Są i takie, które jeszcze kilkanaście lat temu znajdowały się tuż nad brzegiem, a dziś stoją zapomniane, kilka kilometrów dalej.

Naukowcy ostrzegają, że już w połowie tego stulecia Morze Martwe zmieni się w niewielki zbiornik wodny. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat powierzchnia jeziora zmniejszyła się o ponad 30 procent, a proces ten przyspiesza. Obecnie spadek poziomu wody sięga nawet 1,5 metra rocznie.

opuszczony park wodny nad Morzem Martwym

Złożyło się na to kilka czynników. Południowa część jeziora została całkowicie przekształcona w baseny ewaporacyjne, z których wydobywa się złoża chlorku potasu, bromu i magnezu. Do tego woda z największego dopływu – rzeki Jordan – jest w dużej mierze wykorzystywana w rolnictwie. To również rozwój turystyki w tym regionie i wzrost popularności kosmetyków, które bazują na błocie i solach z Morza Martwego. No i coś, co odczuwa każdy przyjezdny – susza i bezlitosne upały, które dodatkowo przyspieszają parowanie.

Wróćmy jednak do głównego wątku, czyli dawnego parku wodnego Atraktzia. Trafiłem na niego dosyć przypadkowo. Po kilku dniach pobytu w obozie znajdującym się tuż przy kibucu Ein Gedi, wybrałem się w podróż stopem do Jerozolimy. Droga prowadziła wzdłuż Morza Martwego. Nie mogłem przegapić takiej okazji. Chciałem zobaczyć je z bliska.

Zatrzymaliśmy się w Kalia Beach – typowo turystycznym ośrodku, w którym za kilkugodzinny pobyt trzeba było zapłacić kilkadziesiąt szekli. W tym regionie kąpiel w miejscach nieoznaczonych nie jest wskazana. Na pustyni potrafią nagle powstawać zapadliska, głębokie nawet na 10 metrów. Co więcej, teren ten znajduje się na granicy Izraela, Palestyny i Jordanii. Co jakiś czas można natrafić na znaki ostrzegające przed minami i niewybuchami.

To, co zostało z ośrodka Atraktzia, zobaczymy kilkaset metrów przed wejściem do nowoczesnego Kalia Beach. Park wodny został zamknięty w 2000 roku w związku z napięciami politycznymi w tym regionie i spadającą liczbą turystów. To również jedno z tych miejsc, które – chcąc nie chcąc – oddaliło się od linii brzegowej jeziora.

Street art w Izraelu

Kurort ten był popularnym celem rodzinnych wakacji i weekendowych wypadów. Obecnie tworzą go rozsiane po pustyni, opustoszałe budynki. Wyglądają, jakby zostały zbombardowane. Górują nad nimi wznoszące się ku niebu zjeżdżalnie, a raczej ich szkielety. Zwiedzając niszczejące budynki, podziwiałem kolejne murale. Niestety nie trwało to zbyt długo.

Zorientowałem się, się nie jestem sam. Trafiłem na niewielką grupę osób, które osiedliły się w tym miejscu. Jedna z kobiet, z bronią w ręku, zaczęła wykrzykiwać w moją stronę go away. Nie wchodziłem w dyskusję. Poszedłem. Powietrze było gorące, a pustynne słońce paliło moją skórę. Oddaliłem się na pobliską stację benzynową, gdzie znalazłem odrobinę cienia.