Notatki fotograficzne
blog / michał wojtas
o mnie
Zdjęcia, które robię podczas spacerów i podróży, są moimi osobistymi notatkami. To właśnie za ich pomocą dokumentuję alternatywne oblicze miast – od ukrytych podwórek po street art i napisy na murach.

-

Miasta są dla wszystkich i nie możemy pozwolić, by jedna grupa ludzi narzucała reszcie swoje poczucie estetyki. Potrzebne są zarówno całkowicie czyste i zadbane dzielnice, jak i miejsca szalone, przepełnione street artem oraz kreatywnością – przekonuje Mateusz, założyciel Grupy Upiększania Miasta (GUMa), który od kilku miesięcy walczy o lepszy wygląd polskich ulic.
-

Petardy wybuchają od samego rana, a niebo rozświetlają pokazy sztucznych ogni. Gigantyczne figury – fallas – pełne politycznych aluzji i lokalnych żartów, przez kilka dni zdobią Walencję, po czym 19 marca zostają spalone na oczach tłumu. To rytuał przejścia, wielki festiwal ognia ku czci św. Józefa.
-

W obliczu rosnącej liczby turystów, kolejne regiony Włoch podejmują próby kontrolowania napływu przyjezdnych, wprowadzając limity i opłaty. Ale czy kilka dodatkowych euro może zniechęcić turystów, którzy zechcą wpaść do Wenecji na jeden dzień, by zrobić sobie selfie na jednym z czterystu mostów?
-

Jak podaje Obserwatorium Turystyki w Barcelonie, w 2023 roku stolicę Katalonii odwiedziło blisko 16 milionów turystów. To osiem razy więcej, niż wynosi populacja miasta. Najlepszy punkt widokowy w Barcelonie – Bunkers del Carmel – stał się symbolem konfliktu między lokalsami a turystami.
-

W pracy muszę korzystać z telefonu, maila i komunikatorów online. W czasie wolnym, aby odpocząć od social mediów, ograniczam powiadomienia i wyciszam dźwięk połączeń. Nie rozstaję się jednak ze smartfonem. Czy JOMO pomaga w walce z przebodźcowaniem?
-

Bloki przy Dudziarskiej w Warszawie, w szczerym polu, powstały na początku lat dziewięćdziesiątych. Nie miały centralnego ogrzewania i ciepłej wody, nie doprowadzono do nich instalacji gazowej. W okolicy nie było nawet sklepu ani apteki. Czy osiedle Dudziarska od początku było skazane na porażkę?
-

Czy coś łączy Mateusza Morawieckiego i protestujące w ostatnich miesiącach kobiety? Okazuje się, że tak – napisy na murach. Dziś, podobnie jak w przeszłości, stają się narzędziem wyrażania sprzeciwu. Odzwierciedlają nie tylko gniew i piekło kobiet, ale też dają nadzieję na lepsze jutro.
-

Ściany są świadkami rozstań, pierwszych nieśmiałych pocałunków, kłótni i przeprosin. Obserwują marsze, protesty i procesje Bożego Ciała. Przyjmują też liczne ciosy – w końcu są swojego rodzaju papierkiem lakmusowym nastrojów społecznych.
