Kolorowa Kawęczyńska, czyli moc włóczki na Szmulkach

Nuda? Nie na warszawskiej Pradze! Kiedy zwykła, szara ulica spotyka się z nieskrępowaną wyobraźnią mieszkańców, szydełkiem i kilometrami kolorowej włóczki, dzieje się magia. Zapraszam na spacer po ulicy Kawęczyńskiej, która zmieniła się w najbardziej miękką i uroczą plenerową galerię sztuki w Polsce.

Mieszkańcy Szmulowizny, dzieci z okolicznych przedszkoli, podopieczni Fundacji Twoja Pasja i Domu Pomocy Społecznej – to między innymi oni spotykali się na warsztatach, ale też dziergali indywidualnie. W wolnym czasie, między codziennymi obowiązkami, wszyscy razem tworzyli setki małych elementów, które po raz kolejny ożywiły Kawęczyńską.

Włóczkowe ubranka słupków i stojaków ponownie ozdabiają ulicę Kawęczyńską

Wszystko zaczęło się w czerwcu 2019 roku. Po siedmiu latach inicjatywa napędzana przez Stowarzyszenie Moje Szmulki to już stały punkt na streetartowej mapie Warszawy. Na początku działania te budziły pewne zdziwienie. Dziś mieszkańcy sami angażują się w projekt i dopytują o nowe prace. Jedną z inicjatorek akcji jest Małgorzata Klimiuk, znana też jako MELF.

Przygotowania do każdej edycji trwają właściwie cały rok. Zaczynają się od pomysłów, rozmów i zbierania inspiracji, które stopniowo przechodzą w warsztaty i wspólne tworzenie z innymi osobami. Bardziej intensywny etap pracy przebiegał przez kilka miesięcy. Spotykaliśmy się regularnie, szydełkowaliśmy, dziergaliśmy, szyliśmy i dopracowywaliśmy kolejne elementy – komentuje Małgorzata.

Moc włóczki na Szmulkach

Bardzo ważny jest też sam moment montażu w przestrzeni, który zawsze jest finałem, ale jednocześnie osobnym, bardzo emocjonalnym etapem. To nigdy nie jest praca jednej osoby. To proces wspólnotowy. Przez te lata wokół projektu powstała społeczność osób, które się znają, spotykają i razem tworzą. I to jest dla mnie największa wartość – dodaje.

Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest krajobraz wiejski, dlatego spacerując Kawęczyńską, można podziwiać wykonane z włóczki zwierzęta i tradycyjne elementy kojarzące się z wiejską zagrodą. Są również postaci z bajek i nawiązania do popkultury. Powstała też galeria kwiatów, dla której ciekawe tło stanowi mural Tytusa Brzozowskiego.

Galeria Kwiatów na tle muralu Tytusa Brzozowskiego przy Kawęczyńskiej

W tegorocznych pracach MELF ukryła też bardzo osobisty akcent:

Dziergałam słoneczniki i inne kwiaty, ale swoje prace dołożyły też inne osoby z ekipy, dzięki czemu całość stała się różnorodną kompozycją. W tym roku stworzyłam też kilka ubranek inspirowanych bajkami i opowieściami, które wiele lat temu oglądałam razem z moim, dziś już dorosłym synem. Lubię, kiedy yarn bombing jest czymś więcej niż dekoracją przestrzeni. Kiedy opowiada historie i budzi wspomnienia.

Choć akcja prowadzona jest pod nazwą Moc Włóczki na Szmulkach, prace znajdziemy jedynie wzdłuż ulicy Kawęczyńskiej, która przecina całe osiedle. Najwięcej postaci z włóczki jest w okolicy Zajezdni Praga. Tam też rozbudowana instalacja zdobi front opuszczonej kamienicy. Słoneczniki i słomkowy kapelusz, ale też mały mural przedstawiający mężczyznę na tle impresjonistycznego krajobrazu, nawiązują do twórczości Vincenta van Gogha.

Moc Włóczki przy Kawęczyńskiej i Folwarcznej

Na tyłach kamienicy sytuacja jest inna. Podwórko przy Folwarcznej, od lat zapomniane, z roku na rok wygląda coraz gorzej. Nie zmienia się jedynie drzewo, z gałęzi którego zwisają dziesiątki butów piłkarskich. To podobno lokalna tradycja – drużyna, która przegrała mecz, musi zawiesić tam parę butów.

Czy wełniana rewolucja dotrze również w zapomniane zakamarki Szmulowizny? Małgorzata Klimiuk, koordynatorka akcji, nie wyklucza takiego scenariusza i pozostaje otwarta na sugestie mieszkańców:

Yarn bombing ma w sobie coś ruchomego i żywego, więc naturalnie może pojawiać się tam, gdzie jest potrzeba i dobra energia współpracy. Podwórko przy Folwarcznej rzeczywiście ma ogromny potencjał. Nie mówię nie. To może się wydarzyć, jeśli pojawi się odpowiedni moment i ludzie, którzy będą chcieli to współtworzyć.