Notatki fotograficzne

blog / michał wojtas

Zdjęcia, które robię podczas spacerów i podróży, są moimi osobistymi notatkami. To właśnie za ich pomocą dokumentuję alternatywne oblicze miast – od ukrytych podwórek po street art i napisy na murach.

michał wojtas notatki fotograficzne
Borki – zapomniana kolonia robotnicza w Katowicach

Na mapie Śląska jest miejsce, o którym zapomnieli już niemal wszyscy. Tuż przy granicy z Sosnowcem, gdzieś między stawami a torami kolejowymi, powolnemu rozkładowi ulega XIX-wieczne osiedle Borki. To kolonia robotnicza, która powstała z inicjatywy tej samej spółki, co słynny Nikiszowiec. Losy Borków potoczyły się jednak zupełnie inaczej.


Historia kolonii sięga drugiej połowy XIX wieku. Historycy i gminna ewidencja zabytków wskazują na lata 1860–1870. To wtedy na północnych krańcach Roździenia – wchodzącego dziś, podobnie jak Borki, w skład Szopienic – nad brzegiem Brynicy wyrosło osiedle patronackie dla pracowników kopalń i hut koncernu Georg von Giesches Erben.

Opuszczone osiedle Borki w Katowicach

Po II wojnie światowej osiedle przeszło na własność państwa, a pieczę nad nim przejęła Huta Metali Nieżelaznych Szopienice. Kilka lat później bezpośrednio pod osiedlem zaczęła fedrować kopalnia upadowa „Borki”, należąca do KWK Siemianowice.

Szkody górnicze szybko dały o sobie znać – ściany zaczęły pękać, a całe budynki drastycznie osiadać. Aby ukryć postępujące zniszczenia, robotnicze familoki pospiesznie otynkowano i pomalowano na jaskrawy, pomarańczowy kolor, widoczny tu do dziś.

W 2014 roku Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa rozpoczęła wyburzanie osiedla, tłumacząc to fatalnym stanem technicznym i ryzykiem katastrofy budowlanej. Podczas gdy Nikiszowiec przeżywał swój renesans, stając się turystyczną atrakcją Katowic, na Borki wjechały buldożery. Zrównano wtedy z ziemią dwa budynki.

Jeden z opuszczonych budynków należących do kompleksu Borki

Przed całkowitym unicestwieniem kolonię uratowali sami mieszkańcy. Dzięki ich determinacji, w marcu 2015 roku dziesięć ocalałych obiektów wpisano do gminnej ewidencji zabytków. Dziś większość z nich stoi pusta i zaniedbana. Urzędowy wpis nie przyniósł ani ratunku, ani funduszy na rewitalizację. Osiedlu zafundowano powolną śmierć.

Choć w kilku mieszkaniach wciąż tli się życie, w pozostałych drzwi i okna zamurowano szarymi pustakami. Gdy jednak przejdzie się kilkaset metrów dalej, zostawiając w oddali niszczejące familoki i dawny sklep (który nieco przypomina stary bar), dociera się do zupełnie innego świata.

Dawny sklep na terenie kolonii robotniczej Borki w Katowicach

Tuż obok rozciąga się zespół przyrodniczo-krajobrazowy Szopienice-Borki. To rozległy, liczący ponad 150 hektarów kompleks stawów, które powstały w miejscach dawnych wyrobisk piasku i zapadlisk górniczych. Są też plaże, trasy rowerowe, miejsca na ogniska i pikniki. A po zmroku podobno tu straszy. Może to tylko wiatr… a może miejska legenda.