Notatki fotograficzne

blog / michał wojtas

Zdjęcia, które robię podczas spacerów i podróży, są moimi osobistymi notatkami. To właśnie za ich pomocą dokumentuję alternatywne oblicze miast – od ukrytych podwórek po street art i napisy na murach.

michał wojtas notatki fotograficzne
KRK Walls – legalne graffiti w Krakowie

Kraków wystartował z inicjatywą KRK Walls, która ma na celu udostępnienie ścian do wykonywania legalnego graffiti. Na start oddano artystom kilkaset metrów powierzchni pod nową estakadą kolejową, tuż przy stacji Grzegórzki.


Wróćmy na chwilę do 2022 roku, kiedy powołano miejski Zespół ds. Murali. Przez trzy lata urzędnicy, aktywiści i artyści analizowali stany własnościowe ścian i szukali kompromisu. Już wtedy, podczas pierwszych dyskusji o estetyce krakowskich ulic i próbach zapanowania nad tym, co na nich powstaje, stało się jasne, że trzeba pochylić się nad samym zjawiskiem graffiti.

Mural Pieksa w Krakowie

Kluczem było wypracowanie rozwiązań formalnych i znalezienie operatora, który ułatwiłby korzystanie z tych miejsc, ale i wziął za nie odpowiedzialność. Efektem tych prac jest zainaugurowany niedawno system KRK Walls. Zasada jest prosta. Miasto wyznacza oficjalne przestrzenie, oznacza je tabliczkami z regulaminem i mówi twórcom: tutaj możecie malować legalnie, bez obawy o mandat.

Na wielkie otwarcie KRK Walls, pod nową estakadę kolejową między ulicami Dietla i Miodową, zjechało ponad pięćdziesięciu artystów z całej Polski. W jeden dzień zamienili tę przestrzeń w tętniącą kolorami galerię. Jednak to nie wszystko – do systemu free graffiti w Krakowie włączono jeszcze trzy inne lokalizacje:

  • elewacje budynków przy ul. Zabłocie 9–11,
  • ściany tunelu przy Nowohuckim Centrum Kultury,
  • elewację magazynu w parku przy forcie Za Rzeką.

Część mieszkańców słusznie zauważa, że KRK Walls nie rozwiąże problemu niszczenia zabytkowych kamienic. W sieci znajdziemy głosy mówiące o tym, że jest to inicjatywa skierowana głównie do artystów i pasjonatów, a tacy nie pokrywają ścian tagami, kibolskimi tekstami czy zwykłymi bazgrołami.

Super, że artyści streetartowi dostaną swoje miejsca, bo z pewnością wpłynie to na atrakcyjność przestrzeni miejskiej, ale wandalizmu to nie wyeliminuje – głosi jeden z komentarzy.

Mona Lisa w przestrzeni KRK Walls

Miasto to żywy organizm, który wyjątkowo mocno buntuje się przeciwko próbom sztucznego formatowania. Strefy free graffiti są niezaprzeczalnie potrzebne jako przestrzeń do nauki i czystej ekspresji, ale prawdziwa sztuka uliczna musi zachować prawo do eksplorowania całego miejskiego uniwersum.

Dialog zawsze toczył się na odrapanych tynkach kamienic. Widać to na ulicach Kazimierza i Podgórza. Do dziś, by trafić na autentyczną sztukę, wystarczy przejść się w okolice Józefa, Placu Nowego czy Józefińskiej. Z kolei graffiti od lat pokrywa mury wokół stadionu WKS Wawel.