Notatki fotograficzne
blog / michał wojtas
o mnie
Zdjęcia, które robię podczas spacerów i podróży, są moimi osobistymi notatkami. To właśnie za ich pomocą dokumentuję alternatywne oblicze miast – od ukrytych podwórek po street art i napisy na murach.

-

Dawna fabryka materiałów wybuchowych z czasów II wojny światowej to istny labirynt korytarzy, bunkrów i betonowych hal, w których historia spotyka się z industrialnym klimatem. Dla zwiedzających Exploseum w Bydgoszczy udostępniono jedynie osiem obiektów – to jednak wystarczy, by poczuć skalę i charakter tego miejsca.
-

Murale w Polsce przeszły długą ewolucję – od odważnych, festiwalowych realizacji po prace wpisane w strategię promocji miast i nowych inwestycji deweloperskich. Warszawa z muralami Tytusa Brzozowskiego jest dziś symbolem tej przemiany.
-

Na mapie Śląska jest miejsce, o którym zapomnieli już niemal wszyscy. Tuż przy granicy z Sosnowcem, gdzieś między stawami a torami kolejowymi, powolnemu rozkładowi ulega XIX-wieczne osiedle Borki. To kolonia robotnicza, która powstała z inicjatywy tej samej spółki, co słynny Nikiszowiec. Losy Borków potoczyły się jednak zupełnie inaczej.
-

Petardy wybuchają od samego rana, a niebo rozświetlają pokazy sztucznych ogni. Gigantyczne figury – fallas – pełne politycznych aluzji i lokalnych żartów, przez kilka dni zdobią Walencję, po czym 19 marca zostają spalone na oczach tłumu. To rytuał przejścia, wielki festiwal ognia ku czci św. Józefa.
-

Jego prace są żywym dowodem na to, że sztuka uliczna nie zna granic, a artyści mogą odważnie sięgać po trudne, często kontrowersyjne tematy. Jak Street Wind ocenia to, co dzieje się na warszawskich ulicach? Co łączy białoruski street art z Polską?
-

To, co na Muranowie robi Dariusz Paczkowski i jego 3fala.art wraz z innymi twórcami, a często też z samymi mieszkańcami dzielnicy, to jest jakiś kosmos! – wiele podobnych komentarzy przewija się pod zdjęciami szablonów i murali tworzonych przez artystę.
-

Na ulicach europejskich miast znajdziemy ponad sto prac stworzonych przez BerriBlue. Dla przechodniów to tylko street art. Dla artystki coś więcej. Kolorowe płytki ceramiczne, które tworzy, zdają się mówić – tu byłam, tu czułam się dobrze, jak w domu.

