-
W Łodzi powstało już ponad 200 murali. Znajdziemy tu również inne formy sztuki ulicznej, instalacje artystyczne i powstające oddolnie graffiti. O tym, czy street art już na stałe wpisał się w strategię promocji miasta i czy z podobną intensywnością będą powstawać kolejne murale, opowiedział Michał Bieżyński, kurator ds. sztuki miejskiej w Łodzi.
-
Dorys od 14 lat mieszka na Pradze Północ. Docenia sąsiedzką atmosferę dzielnicy i spontaniczne rozmowy z przechodniami; mnogość knajp, klubów i galerii artystycznych. Od niedawna, poza tworzeniem na ulicach i organizowaniem warsztatów, rozwija tu własną pracownię ElektroŻylaki.
-
Przechadzając się po warszawskiej Pradze, nie sposób nie zauważyć jednego z różowych charakterów, pieszczotliwie nazywanych żylakami. Tworzy je Dorota, znana jako Miss Dorys. Ale poza tym, że potrafi malować i dobrze czuje się ze sprejem w dłoni, ma też sporo do powiedzenia – o środowisku streetartowym i tym, czy dziewczyny są mile widziane w graffiti.
-
Plakaciary tworzą feministyczny street art i walczą o prawa kobiet. Pod osłoną nocy wychodzą na ulice polskich miast i wyklejają osobiste hasła. Wiedzą, że ich działania nie są legalne, jednak ryzyko otrzymania mandatu jest niczym w porównaniu ze strachem i krzywdą, jaka spotyka ofiary przemocy patriarchalnej.
-
Kiedyś wyrażał się głównie za pomocą słów, pisał i rapował. Teraz rysuje swój świat. Mówią na niego Praktis. Jego prace są mieszanką abstrakcjonizmu, futuryzmu, komiksu i realizmu. Inspiracją są twarze, a punkt odniesienia stanowi miasto i energia, która w nim krąży.
-
W swoich pracach często porusza temat dystrybucji władzy oraz wpływu mediów i globalnych korporacji na nasze życie społeczne, gospodarcze i kulturalne. Co o kondycji współczesnego street artu i wszechobecnym muralizmie myśli Free Market Simpson? Czy w najbliższym czasie zobaczymy na ulicach jego nowe prace?
-
Wyobraź sobie miasto, w którym graffiti nie byłoby zakazane; miasto, w którym każdy mógłby narysować to, co chce, a ulice zalane byłyby milionem kolorów i napisów. Miasto, w którym nikt się nie nudzi, stojąc na przystanku autobusowym. Byłoby jak bankiet (…) – fantazjował pewnego razu Banksy.
-
W wielu przewodnikach możemy przeczytać, że Bolonia to typowe miasto na jeden dzień. Prawdziwą frajdę ze zwiedzania daje dopiero dłuższy pobyt, podczas którego odkryjemy nie tylko zabytki, ale też murale, graffiti i street art, z którego Bolonia słynie we Włoszech.
-
Kilka miesięcy temu Kraków został pierwszym miastem w Polsce, które wprowadziło politykę muralową, określającą standardy wspierania rozwoju nowych i pielęgnacji najbardziej wartościowych prac. Powstał też pilotażowy Zespół ds. Murali, którego działalność przybliżył mi przewodniczący zespołu – Robert Piaskowski.








